|
SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU DO USA
NA ZAPROSZENIE PUBLIC CITIZEN.
Pierwszego dnia (02.09.2003)Konferencja prasowa w budynku Parlamentu Stanu Iowa w miejscowości Des Moines.
Konferencję otworzyła Dyrektor Public Citizen Wenonah Hauter. Przedstawiła cel podróży przedstawicieli z całego świata w celu pokazania zagrożeń ze strony dużych kooperacji działających na terenie USA. Następnie przemawiał Przedstawiciel Związku Stanowego Rolników Indywidualnych Iowa. 20 lat temu było w tym stanie 60 tys. rolników, a obecnie 10 tys., ale liczba świń została ta sama i przejęły je duże kooperacje, takie jak Smithfield Foods i inne. Hodują one duże ilości świń na małej powierzchni - po kilka tysięcy na jednej farmie, niekiedy nawet do 100 tys. Duże skupiska zwierząt, to również wielkie ilości odchodów, przede wszystkim gnojowicy. Ten płynny nawóz magazynowany jest w prowizorycznych zagłębieniach nazywanych lagunami. Świnie żyją w niehumanitarnych, wręcz barbarzyńskich warunkach - w wielkim stłoczeniu i na rusztach. Żywione są paszami wytwarzanymi na bazie ziaren kukurydzy i soi modyfikowanych genetycznie (GMO) z dodatkiem dużej ilości antybiotyków i hormonów . Przedstawiciel Organizacji Katolickiej mówił w jaki sposób próbuje ona pomóc rolnikom indywidualnym, propagując produkty z małych gospodarstw. Poinformował, że w USA od 1990 rok rocznie bankrutuje 30 tys. gospodarstw .
Przedstawiciel Poprawy Życia Społecznego w Stanie Iowa George. skrytykował działania wielkich korporacji niszczące małe gospodarstwa i wchodzenie korporacji do krajów Trzeciego Świata takich jak Meksyk, Brazylia, także innych w tym Polski ...
Rząd USA popiera eksport soji i kukurydzy po jak najniższych cenach, co powoduje rozwój dużych farm, a eliminuje małych producentów. Za dużą produkcją następuje duże skażenie środowiska, a koszt naprawy będzie musiało ponieść społeczeństwo.
Bogacące się duże firmy nie liczą się z środowiskiem naturalnym i społeczeństwem, a mają duże wpływy w rządzie stanów i wpływają na politykę rolną Stanu Iowa.
Objazd po Stanie Iowa zorganizowany przez Związek Rolników Indywidualnych Stanu Iowa. Przez dwa dni przejeżdżaliśmy setki kilometrów. Powierzchnia stanu jest większa od Polski. Na bardzo urodzajnej ziemi się na milionach hektarów równinnego terenu wszędzie uprawiana są kukurydza i soja - gdzie spojrzeć to widać tylko te rośliny, wszystkie są genetycznie modyfikowane.
Stosowanie herbicydów i dużego nawożenia spowodowało, że brak innych gatunków roślin - drzew i krzewów. Bardzo mała jest też różnorodność owadów, brak ptaków i dzikich zwierząt. Co kilka km widać farmy świńskie zarządzane przez wielkie kooperacje np. Smithfield Foods. Na farmach hoduje się od 5 tys. do 100 tys. świń. Powstające bardzo duże ilości odchodów gromadzi się w prowizorycznych zagłębieniach (lagunach) - jeziora gnojowicy. Połowę tej gnojowicy zużywa się do nawożenia przedawkowując możliwości chłonne gleby i zatruwając wody gruntowe do 100 m w głąb. Prawie w całym stanie Iowa czuć zapach gnojowicy, a w niektórych miejscach jest to nie do wytrzymania. Dlatego rolnicy indywidualni opuszczają swoje gospodarstwa i próbują je sprzedać. Jednak nie ma nabywców, kto bowiem kupi farmę, gdzie rośnie tylko kukurydza i soja, zaś zapach jest nie do wytrzymania?
Bardzo duże zanieczyszczenie gleby, wody, powietrza wynika z faktu, że gnojowica zawiera antybiotyki i sterydy i jeszcze różne inne trudne do ustalenia związki. Totalne skażenie sprawia, że powstają również nowe bardzo niebezpieczne związki bakterii i toksyn. Zanieczyszczona woda i powietrze są przyczyną chorób m.in.wymiotów, biegunek, utraty pamięci. Lekarstwa przestają być skuteczne.
Następnego dnia pojechaliśmy do gospodarstwa Paula Willsa, który hoduje świnie na pastwiskach w specjalnych budkach. Farmer sprzedaje rocznie około 2500 sztuk rocznie. Cenę za tuczniki jest wyższa ponieważ hodowane są one bez antybiotyków i hormonów. Swinieś żywione są paszami o następującym składzie: około 80% kukurydza GMO, 20% soja GMO oraz dodatki mineralne.
Tucz trwa około 6 m-cy do wagi 120 kg. Rolnik sprzedaje świnie w cenie około 84 centów za kg a wielkie koncerny 68 centów za kg. Były okresy, że cena spadała do 16 centów za kg, co powodowało masowe bankructwa farmerów i zamieranie wsi.
Rolnicy założyli spółdzielnie i wspólnie sprzedają szczęśliwe świnie z budek, około 200 sztuk tygodniowo. Na razie mają zbyt i może im się powiedzie.
Czwartek wieczorem spotkanie ze studentami i konsumentami na Uniwersytecie Stanu Wisconsin w Madison. Temat: Farmy rodzinne (Family Farmer www.familyfarmdefenders.org Stan Wisconsin jeszce kilka lat temu był największym producentem mleka a obecnie produkuje niewiele. Wielu farmerów znajduje się na pograniczu bankructwa. Średnio w gospodarstwach farmerów hoduje się po około 55 sztuka bydła, przeważnie mlecznego. Obecnie jest w stanie Wisconsin około 16 tys. farmerów, ale polityka rolna popiera i pomaga 100 dużym farmom mlecznym po 1500 szt., ponieważ właściciele tych farm to bogaci ludzie z innych stanów. Na farmach przeważnie pracują emigranci. Nie dbają o środowisko i często wylewają zbyt duże ilości gnojowicy w jedno miejsce. To sprawia, że gnojowica przedostaje się do wód gruntowych. Niedawno w Milwokee do wody pitnej dostała się gnojowica, wskutek tego umarło 100 ludzi, dlaczego do dziś dokładnie nie wiadomo.
W piątek odwiedziliśmy nową farmę na 1500 szt., którą zasiedlono w marcu 2003r. W tej farmie żywi się bydło kiszonką z kukurydzy GMO z dodatkiem pasz treściwych zawierających antybiotyki, a przy udoju podaje się hormon zwiększający produkcję mleka.
Średnio dziennie uzyskuje się 40 litrów od krowy (3-krotny udój). Krowy znajdują się w pomieszczeniach po 500 szt.. Poruszają się na rusztach, są bez rogów i ogona - wyglądają okropnie. Użytkuje się je przeciętnie 3 lata (normalnie krowa jest użytkowana 10-12 lat). W takim skupisku produkuje się bardzo dużo gnojowicy. Gromadzi się ją w zbiornikach na powierzchni gleby, co powoduje że wokół bardzo cuchnie. Na farmach pracują przeważnie Meksykanie. Niedaleko farmy spotkaliśmy grupę kobiet, które oddały farmę do sądu ze względu na jej bliskość do zabudowań oraz kościoła i smród jaki ona powoduje - sprawę przegrały i dodatkowo obciążono je kosztami.
Przedstawiciel Rodzinnych Farm Lake Breeze zawiózł nas nad brzeg jeziora Michigan, koło miejscowości Monitowac. Tam również jest duże zanieczyszczenie gnojowicą i czuć jej zapach. Woda jeziora jest zielona i pokryta dużą ilością cuchnących glonów. Plażę również pokrywają glony. Wszystkie domki letniskowe w tej okolicy są opustoszałe. Powiadomiono nas że to się zaczęło jakieś 3 lata temu i co roku zanieczyszczenie jeziora powiększa się.
W sobotę braliśmy udział w festynie w Baraboo gdzie Public Citizen miał pół godziny na informacje o zagrożeniach konsumentów i środowiska ze strony dużych farm. Informacje przekazywali przedstawiciele Public Citizen oraz Meksyku, Brazyli, Polski, Szwajcarii etc.
W niedziele odwiedziliśmy małe gospodarstwo ekologiczne w Drumlin zarządzane przez Nike Moon. Gospodarstwo to na pow. 1 ha uprawia warzywa ekologiczne, które dostarcza dwa razy w tygodniu do trzech miejsc w mieście, z których odbiera je 55 rodzin, co tydzień jedno pudełko. Rocznie rodzina płaci 328 $ za 20 pudełek. Warzywa rozwożone są na wózkach rowerami. W okresie zimowym warzywa nie są rozwożone. W mieście Drumlin wzięliśmy udział w festynie na rzecz Ochrony Rolników organizowanym przez Public Citizen, na który zaproszony został pisarz Jim Hightower. Dyrektor PC poinformował, że obecnie jest więcej miejsc w więzieniach niż rolników. Poza tym aktualnie mieszkaniec USA przeciętnie wydaje około 19 centów z 1$ na jedzenie (20 lat temu było to 28 centów). Jim Hightower mówił o kupowaniu żywności z tego terenu, ponieważ wtedy pieniądze zostają na miejscu. Rolnictwo to życie, to smak, to dobro. Rolnictwo to sztuka współżycia z naturą. WNIOSKI:
- Przy tak dużym nasileniu produkcji świń i mleka powstaje duża ilość gnojowicy, która jest bombą ekologiczną. - W fermach prowadzony jest niehumanitarny tucz świń oraz eksploatowanie krów mlecznych. - Brak prawidłowego płodozmianu - jest tylko kukurydza i soja i wszystko GMO. - Przy tak dużym skoncentrowaniu farm dojdzie bardzo szybko do katastrofy środowiskowej, której koszty poniesie społeczeństwo. - Zniszczenie tysięcy rodzin rolniczych, kultury wiejskiej i krajobrazu. "Żadna dziedzina nauki, nawet medyczna, nie ma tak dużego wpływu na zdrowie człowieka jak rolnictwo". Pier Delbert Opracował: Mieczysław Babalski | www.biobabalscy.republika.pl Fotografie: Mieczysław Babalski Odwiedź także: www.ekoarka.prv.pl www.wydawnictwogaj.prv.pl www.icppc.pl www.rolnictwoekologiczne.republika.pl wykonanie stronki: K.Przybylak |